Fundacja „Konińska Orkiestra Koncertowa” ponownie zaprosiła melomanów na Kameralny Wtorek w Domu Zemełki. Tym razem polską muzykę XX wieku wykonał kwartet dęty. I nie był to ostatni taki wieczór.
Polska muzyka w “Zemełce”
Sala konferencyjna Domu Zemełki wypełniła się po brzegi melomanami 20 października 2026 roku. Podczas kolejnego Kameralnego Wtorku, organizowanego przez Fundację „Konińska Orkiestra Koncertowa”, wystąpił kwintet dęty złożony ze studentów Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Zespół tworzą: Jagna Mańczyńska (flet), Miłosz Zwoliński (obój), Maria Kazik (klarnet), Gabriel Pogorzelski (fagot) oraz Dawid Sokół (waltornia).
Bacewicz i Szeligowski na dęte
Pierwszym z prezentowanych utworów był Kwintet na instrumenty dęte Grażyny Bacewicz z 1932 roku. Kompozytorka napisała go w Paryżu, gdzie studiowała wówczas u Nadii Boulanger. Dzieło przyniosło jej pierwszą nagrodę w konkursie kompozytorskim dla kobiet, organizowanym przez paryskie stowarzyszenie Aide aux femmes de professions libres.
Drugą część programu wypełnił Kwintet Tadeusza Szeligowskiego, skomponowany w Poznaniu w 1953 roku. Szeligowski był ważną postacią polskiego i wielkopolskiego życia muzycznego. Przyczynił się do powstania Filharmonii Poznańskiej i Poznańskiej Wiosny Muzycznej, a także angażował się w organizację Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, którego kolejna, siedemnasta edycja właśnie trwa.
Co ciekawe, zarówno Bacewicz, jak i Szeligowski pozostawili w swoim dorobku po jednym kwintecie dętym. Oba utwory stawiają przed wykonawcami niemałe wymagania techniczne. Młodzi instrumentaliści zmierzyli się z nimi, prezentując repertuar, który pozwolił docenić możliwości poszczególnych instrumentów i brzmienie całego zespołu.
Klasycznie, współcześnie i nie tylko
Zgodnie z tradycją koncertów cykl zakończył się muzyczną niespodzianką. Zamiast kolejnego utworu klasycznego, publiczność usłyszała opracowanie popularnej szanty „The Drunken Sailor” na kwintet dęty.
W rozmowie z prowadzącą koncert Kamilą Pacześną muzycy zdradzili również nowo nadaną nazwę swojego zespołu: Kwintet Gis. Nie wiemy, dlaczego spośród dwunastu dźwięków skali chromatycznej muzycy wybrali właśnie gis. Wiemy za to, że warto zapamiętać tę nazwę. Połączenie starannie wykonanego tego wieczoru repertuaru, muzycznej swobody i potrzeby nadania nazwy zespołu pozwala z zainteresowaniem śledzić dalsze losy wykonawców.



