Ania miała drugie imię, Natalia. Urodziła się 9 października 1938 r. w Warszawie, w rodzinie Krohów, jako najstarsza siostra. Data jej urodzin, dzień i miesiąc, były umowne, jak mówiła. Wyjaśniła powód z uśmiechem, lecz go nie zdradzę. Zostanie to naszą tajemnicą. Jej młodszy brat Antoni również jest pisarzem, ale i etnografem, historykiem kultury, publicystą, tłumaczem, i kuratorem wystaw. Młodsza siostra Anny Dragan mieszka w Wielkiej Brytanii, miały ze sobą stały kontakt.
Dobrze ustawiona
Ania odeszła 23 maja 2026 r. późnym wieczorem pozostawiając po sobie niedokończone opowiadania i pustkę. Żyła na własnych warunkach, niezależna mentalnie, bez pretensji do świata. W pracy i codzienności była pełna dystansu, wyrozumiałości i współczucia dla drugiego człowieka. Była przy tym barwna, niejednoznaczna, błyskotliwa. Charakterna. Pisarstwo, które zaczęła uprawiać dość późno, było dla Niej wyzwaniem i radością. Cieszyła się każdym wrażliwie złożonym zdaniem. Była ciepłym, dobrym, mądrym, pełnym głębi Człowiekiem i takie też było jej pisanie. Tylko wtedy, kiedy piszę, czuję się dobrze ustawiona w życiu – to były jej ostatnie słowa. A może credo?
Zostawiła po sobie niedosyt i piękne, mądre książki oraz Bliskich, których kochała nad wszystko. Miała jedno dziecko. Jest nim Andrzej Dragan, fizyk teoretyk, fotograf, twórca filmowy, popularyzator nauki, autor książki Kwantechizm 2.0, czyli klatka dla ludzi. Profesor nauk fizycznych. Profesor na Wydziale Fizyki UW i wizytujący na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, zajmujący się fizyką atomową, optyką i informacją kwantową w wersji relatywistycznej. A poza tytułami i naukowymi osiągnięciami – najdroższy syn Ani. Moja mama bardzo dużo ze mną rozmawiała, nigdy nie dała mi odczuć, że wiem mniej lub znaczę mniej, dlatego, że jestem dzieckiem – mówił Andrzej Dragan w wywiadzie dla „Przeglądu Konińskiego” pt. Męczę się z kwantami tak, jak inni ludzie (27 maja-3 czerwca 2019, nr 21). Prowadzili niekończące się dyskusje, filozoficzne, kosmologiczne i zwyczajnie ludzkie. Ania pisała do syna maile w formie matczynych listów. Czasem sprawy stawały na ostrzu noża, mocno się spierali. Powiedziała mi to podczas ostatniej dłuższej rozmowy, w kwietniu, dodając ze swoimi uroczym uśmiechem: Ale my się przecież bardzo kochamy. W jej szafie, w „domu z pamięcią” (tak niewielkie, przytulne mieszkanko Ani nazywał Igor, jedyny wnuk, Jej Światło i cały Świat) była ulubiona zabawka wnuczka, dziś już nastolatka. Wciąż miała tam poczesne miejsce. W słonecznym pokoju stołowym Ani wisiał jej portret. Malarz uchwycił na nim kilkuletnią, płowowłosą dziewczynkę z ogromnymi niebieskimi oczami. Wnuczek Igor bardzo Ją przypomina. Ania prowadziła z nim ważne rozmowy, mieli ze sobą nieustający kontakt, piękną, ludzką więź.


