Katalogi z pracami Kazimierza Białkowskiego rozeszły się jak świeże bułeczki już przy wejściu do podziemi Domu Zemełki. Miał tam miejsce wernisaż jego akwarel poświęconych Koninowi, które są co prawda wyrażone przez rysunek, szkic piórkiem, malarstwo, ale też kroniką minionych ulic, zaułków, kamieniczek czy domów, które bardzo się zmieniły lub też ich w ogóle już nie ma.
Wernisaż w Inkubatorze Aktywności Kulturalnej Dom Zemełki zgromadził wielu oglądających w poniedziałkowe popołudnie! Był też drugą odsłoną Miejskiej Inauguracji Roku Kulturalnego (w sobotę, 19 września, otwierał go uroczyście w KCK występ pianisty, Aleksandra Dębicza), w czasie której Prezydent Miasta Konina uhonorował Kazimierza Białkowskiego nagrodą za całokształt jego twórczości.
49 portretów miasta i nowy sezon dla kultury
Na otwarciu wystawy pt. „Kazimierz Białkowski. Kronika akwarelisty – 49 portretów Konina” pojawiło się więcej laureatów: Aleksandra Jurgielewicz, Elżbieta Barszcz oraz Zdzisław Siwik. Robert Glapa, koordynator Domu Zemełki, powiedział, że prace były starannie selekcjonowane że w ich reprodukcji i montażu wsparcia udzielił Maciej Sypniewski.
Z Paderborn do Konina
Autor prac opowiedział też historię swego dzieciństwa, w której były punkty zwrotne. To właśnie one sprawiły, że rysunek i malarstwo stały się dla niego wielką pasją. Było to przedszkole, w którym rozwinęła się mocno jego wyobraźnia i pracownia krawiecka matki, w której zetknął się z wykrojami. Przypomniał też exodus swej rodziny do hitlerowskich Niemiec (urodził się 21 stycznia 1945 r. w obozie koncentracyjnym na terenie Niemiec w miejscowości Waltrop / Nadrenia Północna-Westfalia, gdzie na przymusowe roboty wywieziona została jego matka, Weronika) i powojenny, pełen dla małego chłopca wrażeń, powrót do ukochanego Konina. Z Paderborn, przez Hamburg, Lubekę do Szczecina długa to była droga!
Białkowski na citylightach
Zenona Sroczyńska, kierownik Wydziału Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Koninie, która wybrała Kazimierza Białkowskiego na bohatera tegorocznej inauguracji, wręczyła artyście kredki, piórka, akwarele i szkicownik, by mógł dalej tworzyć, a Robert Glapa zaprezentował maleńki obrazek który powstał zaledwie 10 dni temu, co oznacza, że autor akwarel nie spoczywa. Goście wernisażu długo rozmawiali pośród prac, wspominając dawne miasto i nie mając wcale ochoty opuszczać galerii.
W czasie tego wydarzenia urodził się na razie pomysł, by wybrane prace Kazimierza Białkowskiego pokazać w miejskiej przestrzeni. Najprawdopodobniej 13 z nich wyeksponują citylighty w ramach akcji "Sztuka nas szuka". Wystawę akwarel dokumentujących miasto można zwiedzać do 12 października w podziemiach Domu Zemełki.
Zdj. Zdzisław Siwik


